wtorek, 19 sierpnia 2014
Rozdział 4
* NICO *
Siedziałem na łóżku w domku numer 13 podpierając głowę na rękach. Po tym jak Jason wybiegł z domku chcąc jak najszybciej oprowadzić tego kurdupla od Afrodyty. Głupi Jason. Jeśli będzie się tak wokół niego kręcić, to Piper zacznie coś podejrzewać. Powoli zacząłem rozmyślać o dzisiejszym wieczorze. Najpierw wpadłem na jakiegoś smarka i się pocałowaliśmy, później prawie się wygadałem o pewnej tajemnicy. Rozmawiałem z Jasonem na temat TEGO, ale ten był jakiś rozkojarzony. Cały czas pewnie rozmyślał o tym całym Nathanielu. Poczułem ukłucie zazdrości. NIE! Nie myśl o tym. I w końcu wróciłem do domku Hadesa. Chwilowo zatrzymałem się w obozie, ponieważ ojciec się wkurzył i mnie wylał z Podziemia, a aktualnie nie chciało mi się szlajać po świecie. Tak byłem zajęty rozmyślaniem, że nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
* NATHANIEL *
Wstałem o 8.15. Oczy mi się kleiły, ponieważ kiedy Lacy mnie już oprowadziła rozmawialiśmy jeszcze do drugiej w nocy. Ubrałem się w koszulkę obozową i dżinsy. Poszedłem odwiedzić Jenny. Kiedy przyszedłem do szpitala obozowego, zobaczyłem moją siostrę i jakiegoś chłopaka patrzącego na notatnik trzymający w ręce.
- Hej. - odezwałem się.
- Ty pewnie jesteś Nathaniel, co nie? - odezwał się obozowicz nie odwracając wzroku od notatek. - Brat Jenny? Siadaj. - wskazał ręką na taboret obok niego. - No więc twoja siostra jest w ciężkim stanie. - i zaczął mi nawijać o jakiś medycznych sprawach. Było coś o zatruciu i innych bzdurach. Nic z tego nie zrozumiałem. Pewnie dzieciak Apolliona.
-Yyyy, czekaj, o czym ty gadasz? - odezwałem się. Ten spojrzał na mnie jak na wariata.
-No, że twoja siostra została ukąszona przez skorpiona z podziemia. Powinna już nie żyć. Nie wiem jak to możliwe, że przeżyła. Do tego nie jadła nic od bardzo dawna.
Jak to możliwe? Przecież zawsze, jak dawała mi jedzenie to mówiła, że już jadła. Jak mogłem tego nie zauważyć? No jak?!
- Kiedy wyzdrowieje? - spytałem się chłopaka.
- Cóż, robimy co możemy, ale trucizna rozprzestrzeniła się już po całym ciele. Nie wiem, czy w ogóle zdołamy ją ocalić.
Zacisnąłem pięści. Miałem ochotę uderzyć tego faceta. Wkurzał mnie. Wszyscy mnie wkurzali.
- A tak w ogóle, to jestem Will. - odezwał się nagle.
Obróciłem się na pięcie i ruszyłem w stronę lasu. Chciałem pobyć trochę sam. Już miałem wkroczyć do lasu, ale kątem oka zobaczyłem tego głupiego dziada z którym się wczoraj zetknąłem w lesie i jakiegoś chłopaka stojących jakieś piętnaście metrów ode mnie. Schowałem się za drzewem. Wyglądało tak, jakby się kłócili. Cały czas wymachiwali rękoma. Chłopak od pocałunku w pewnym momencie schował twarz w dłoniach i pobiegł w las. Drugi zaś stał z uniesioną dłonią na wysokości ramion. Podszedłem bliżej. Teraz dzieliło nas niecałe pięć metrów. Chłopak miał rozczochrane, czarne włosy i zielone oczy. Zapachniało morzem. Już miałem zawrócić i pójść gdzieś, gdziekolwiek. Byle jak najdalej od ludzi. Lecz chłopak gwałtownie zwrócił głowę w stronę krzaków, za którymi się kryłem.
- Kim jesteś? Wyłaź. - rozkazał.
Stwierdziłem, że nie ma sensu się kryć. Wstałem więc i wyszedłem z krzaków. Chłopak zmarszczył brwi.
- Ktoś ty? - spytał.
- Jestem Nate. - odparłem patrząc mu w oczy.
- Percy. Podsłuchiwałeś? - powiedział groźnym tonem.
- Nic nie słyszałem.
Chłopak podszedł do mnie i wyciągnął długopis. W następnej chwili czułem na gardle zimne ostrze.
- Słuchaj, odczep się od Nico. A jeśli jeszcze raz usłyszę coś o tobie i Nicu, pożałujesz.
Oderwał miecz od mojej szyi. A po chwili chował długopis do kieszeni. Zamrugałem. Czemu wszyscy muszą mnie nienawidzić. Percy odszedł, a ja usłyszałem dźwięk konhy. Poszedłem do jadalni.
***
Jednak udało mi się wstawić jednego posta! Jest moc! A co do spraw organizacyjnych, jak ktoś wysłał one-shota na konkurs (jeśli ktoś w ogóle napisze) to niech poinformuje mnie w komentarzu pod "Ogłoszenia" , bo może się nie wysłało czy coś. I przepraszam za nazwanie Nica głupim, dziadem . Sama go kocham i nie wiem, jak mogłam o nim tak napisać. Nie moja wina, że Nate go nie lubi :) . To do zobaczenia we wrześniu. I dedykuję ten rozdział Lyri Atchspan ( czy jak to tam się odmienia :3 )
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Córka Aresa pisa.
OdpowiedzUsuńTo Nico i Percy są razem? Ale fajno. Nate jest zły, nie lubię dziada. A Percy jest zazdrooosny. Też fajno. Do września chyba wytrzymam, jeśli dopiero wtedy ma się pojawić kolejny rozdział. Ta wytrzymam. Z tym telefonem wszystko :D
Pozdrawiam i weny życzę.
Córałke Aresa pisząca z telefonu.
Nie, jeszcze nie są xD . Tak, Nate to zuo (może dlatego, że pocałował Nico. Wrrr, wrr) . Ale później będzie fajny <3 (przynajmniej według mnie xD ) .
UsuńJa również pozdrawiam i dziękuję :3
;-; Biedny Nico... Kocham twoje opowiadanie!!! :D :3 ^^
OdpowiedzUsuńTwój lepszy .-.
UsuńWsęsie blog .-.
UsuńTak se mów ;-;
UsuńGenialne. Dziękuję za dedyk.
OdpowiedzUsuńEkhem.... Pisze się Lyrze Archspan xDD
Czekam na nexta ^*^
Se trochę poczekasz xD
Usuń^.^ Fajny rozdział i fajnie że udało ci się go wcześniej opublikować ^.^
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i do zobaczenia ^.^
Nom. Też się cieszę xD .
UsuńDziękuję i do zobaczenia :3
Wspaniały <3 szczerze to sie nie spodziewałam że Precy tak zareaguje (kawaii ,3) i jezu biedny Nico, ale czekam na kolejny i weny ;3
OdpowiedzUsuń