* NICO *
Obudziłem się w swoim łóżku, obok mnie leżał Percy. Wyglądał identycznie jak wczoraj. Z małym wyjątkiem, nie miał no sobie bluzki. Spojrzałem na siebie, ja również jej nie miałem. Zerwałem się z łóżka i popatrzyłem za okno, było jeszcze ciemno. Percy obudził się. Półnagi podszedł do mnie i pocałował mnie. Nogi się pode mną ugięły. Objąłem go i razem wróciliśmy do łóżka.
* JASON *
Na śniadanie przyszedłem zaspany. Po udanej randze Percy'ego i Nico, kazałem Nathanielwi iść spać bo było późno. Sam zaś zostałem i posprzątałem. Kiedy już wszyscy się zjawili Chejron zaczął przemowę.
- Na początku chciałem powitać Jenny, o której wczoraj wspomniałem. Nie została uznana, więc na razie zamieszka w domku Hermesa. Jeszcze jest w słabym stanie, więc zaopiekujcie się nią dobrze. - kiedy wypowiedział ostatnie słowa, nad nią pojawił się księżyc z gwiazdami. Chejron „uklęknął”. Wszyscy poszliśmy w jego ślady. - Bądź pozdrowiona Jenny, córko Nyks, bogini ciemności i nocy. Dzisiaj zaczniemy budować twój domek.
- Ależ nie trzeba, dam radę sama go wybudować. - odparło nowo upieczone Nyksiątko.
Centaur pokiwał głową.
- A teraz inne ogłoszenia. Dzisiaj o 18:00 odbędzie się bitwa o sztandar. - oznajmił i wszyscy zaczęliśmy jeść.
Po śniadaniu poszedłem na trening łucznictwa. Zajęcia przebiegły szybko i sprawnie. Później starsi obozowicze mieli dwie godziny przerwy. Chciałem ten czas wykorzystać jak najlepiej. Najpierw poszedłem do Jenny sprawdzić jak jej idzie budowa domku. Kiedy dotarłem na miejsce, ze zdziwieniem stwierdziłem, że jej nowe lokum jest już gotowe. Był on zrobiony z ciemności! Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale tak było. Domek 21 zdawał się falować. Niepewnie postawiłem stopę na schodku, który prowadził na ganek. Z ulgą stwierdziłem, że się nie zapadnę. Podszedłem do drzwi i zapukałem. Otworzył mi jedyny mieszkaniec tego domku.
- Hej Jenny. - dziewczyna popatrzyła na mnie. Gdyby jej wzrok umiał zabijać, już dawno byłbym martwym. Córka Nyks zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. - Jenny. Chcę tylko porozmawiać.
Proszę, wpuść mnie. Oparłem głowę o drzwi.
Dziewczyna otworzyła gwałtownie. Prawie się przewróciłem.
- Właź. - warknęła.
* PERCY *
Obudziłem się w swoim łóżku, obok mnie leżał Percy. Wyglądał identycznie jak wczoraj. Z małym wyjątkiem, nie miał no sobie bluzki. Spojrzałem na siebie, ja również jej nie miałem. Zerwałem się z łóżka i popatrzyłem za okno, było jeszcze ciemno. Percy obudził się. Półnagi podszedł do mnie i pocałował mnie. Nogi się pode mną ugięły. Objąłem go i razem wróciliśmy do łóżka.
* JASON *
Na śniadanie przyszedłem zaspany. Po udanej randze Percy'ego i Nico, kazałem Nathanielwi iść spać bo było późno. Sam zaś zostałem i posprzątałem. Kiedy już wszyscy się zjawili Chejron zaczął przemowę.
- Na początku chciałem powitać Jenny, o której wczoraj wspomniałem. Nie została uznana, więc na razie zamieszka w domku Hermesa. Jeszcze jest w słabym stanie, więc zaopiekujcie się nią dobrze. - kiedy wypowiedział ostatnie słowa, nad nią pojawił się księżyc z gwiazdami. Chejron „uklęknął”. Wszyscy poszliśmy w jego ślady. - Bądź pozdrowiona Jenny, córko Nyks, bogini ciemności i nocy. Dzisiaj zaczniemy budować twój domek.
- Ależ nie trzeba, dam radę sama go wybudować. - odparło nowo upieczone Nyksiątko.
Centaur pokiwał głową.
- A teraz inne ogłoszenia. Dzisiaj o 18:00 odbędzie się bitwa o sztandar. - oznajmił i wszyscy zaczęliśmy jeść.
Po śniadaniu poszedłem na trening łucznictwa. Zajęcia przebiegły szybko i sprawnie. Później starsi obozowicze mieli dwie godziny przerwy. Chciałem ten czas wykorzystać jak najlepiej. Najpierw poszedłem do Jenny sprawdzić jak jej idzie budowa domku. Kiedy dotarłem na miejsce, ze zdziwieniem stwierdziłem, że jej nowe lokum jest już gotowe. Był on zrobiony z ciemności! Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale tak było. Domek 21 zdawał się falować. Niepewnie postawiłem stopę na schodku, który prowadził na ganek. Z ulgą stwierdziłem, że się nie zapadnę. Podszedłem do drzwi i zapukałem. Otworzył mi jedyny mieszkaniec tego domku.
- Hej Jenny. - dziewczyna popatrzyła na mnie. Gdyby jej wzrok umiał zabijać, już dawno byłbym martwym. Córka Nyks zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. - Jenny. Chcę tylko porozmawiać.
Proszę, wpuść mnie. Oparłem głowę o drzwi.
Dziewczyna otworzyła gwałtownie. Prawie się przewróciłem.
- Właź. - warknęła.
* PERCY *
O 17:55 stałem z Nico na miejscu
zbiórki. Powoli ludzie zaczęli się schodzić. O 18:00 Chejron
zaczął wyjaśniać zasady gry.
- Dwie drużyny, niebieska i czerwona. Strumień to granica. W skład niebieskiej drużyny pod dowództwem Hermesa wchodzą domki: Posejdona, Hadesa, Nyks, Zeusa, Hekate, Nemezis, Hypnosa, Apolla i Afrodyty. Czerwona drużyna pod dowództwem Aresa składa się z pozostałych domków. Macie 15 minut na naradę.
Hermes zawołał nas. Ustaliliśmy, że ja, Nico i Jason idziemy szukać flagi. Apollo i kiloro dzieci Afrodyty przeczeszą teran z lewej strony, a Hypnos i kolejne kilkoro od Afrodyty idzie na prawo. Hekate ubezpiecza granicę. Herme8s rozchodzi się po całym polu, a reszta pilnuje flagi. Czyli Nyks, Nemezis i parę od Afrodyty. Postanowili dodać też w okolicach flagi parę osób od Hermesa. Chejron ogłosił, że czas się skończył i czas zaczynać. Ustawiliśmy się na swoich pozycjach i czekaliśmy na start. Usłyszeliśmy głośny dźwięk konchy i ruszyliśmy.
* * *
Samej bitwy opisywać nie będę, bo była strasznie nudna. Oczywiście wygraliśmy, bo jakże by inaczej. Ale opowiadanie o obronie mnie przeraziły. Emma, córka Nemezis opowiedziała mi co się stało. Zaczęło się od tego, że dwójka dzieci od Aresa i trójka od Ateny znaleźli flagę. Po kilku minutach walki Jenny odbiło. Z jej ciała wydobyły się macki ciemności. Dwie owinęły się wokół synów Aresa i cisnęły ich w pobliskie drzewo. Jeden ma złamaną prawą nogę i lewą rękę. A drugi ma złamany kręgosłup. Prawdopodobnie nigdy nie będzie mógł chodzić. Kolejne dwie owinęły się wokół dwóch córek Ateny i potrząsały nimi przez jakieś pięć minut. Po tym wyczynie Jenny zemdlała, a reszta zaatakowała syna Ateny. Podobno dzieciak uciekał z krzykiem. Przynajmniej tak mówi Emma. Cóż, trzeba zapamiętać, aby nie denerwować Jenny.
- Dzięki za wyjaśnienie. - powiedziałem do córki Nemezis. Ta w odpowiedzi uśmiechnęła się do mnie.
* NATHANIEL *
Leżałem na łóżku. Było już po 23, więc wszyscy spali. Ktoś cichutko zapukał do drzwi. Wstałem i podszedłem wejścia.. Ktoś powtórzył pukanie. Otworzyłem drzwi. Stał w nich Jason.
- Siemanko Nate. Chciałem ci jeszcze raz podziękować za pomoc w organizowaniu kolacji. I mam zamiar ci to wynagrodzić. - powiedział chłopak stanowczym głosem.
- Tak? To miło. - poczułem ciarki na plecach. Nie wiedziałem czego się po nim spodziewać.
- Chodź.
Po drodze Jason zaczął rozmowę.
- Wiesz, to miło, że zgodziłeś się pomóc Percy'emu i Nico. Od tamtego czasu nie rozstają się nawet na krok. No, nie licząc posiłków, wiesz, przepisy. - i tak oto dowiedziałem się kilku „przydatnych” rzeczy. Okazało się, że Leo Valdez, od Hefka zerwał z Lou Ellen, od Hekate. Fajnie wiedzieć, że w ogóle ze sobą chodzili. Jutro podobno mają przyjechać koledzy Jasona z obozu rzymskiego. Reyna, Frank, Hazel i Octavian.
Zatrzymaliśmy się na polanie. Nic nie widziałem, oprócz Jasona po mojej lewej, który stał stanowczo za blisko. Zrobiłem mały krok w prawo. Nagle pojawiło się tak jasne światło, że na chwilę mnie oślepiło. Kiedy już się przyzwyczaiłem do jasności, zobaczyłem jej źródło. Były to miliardy małych świetlików. Popatrzyłem na ziemię. Cała była zasłana kwiatami. Do moich nozdrzy wdarł się przyjemny zapach. Odwróciłem się w stronę Jasona i uśmiechnąłem się. Jednak moją uwagę przykuło to co było za Jasonem. Znajdował się tam mały wodospad. Chłopak rzucił mi czerwone kąpielówki.
- Przebierz się za tamtym drzewem. - powiedział.
Poszedłem tam gdzie wskazał. Podczas zakładania kąpielówek, zastanawiałem się, skąd on wiedział jaki rozmiar? I czy przypadkiem wziął mojego ulubionego koloru? I czyżby wiedział, że zawsze marzyłem, aby wykąpać się w wodospadzie? Nie, pewnie nie wiedział. No bo niby od kogo miałby się dowiedzieć? Kiedy wyszedłem zza drzewa, Jason siedział na kamieniu w żółtych kąpielówkach. Przyznam, że czułem się trochę niezręcznie stojąc półnagi przed innym facetem. Przynajmniej lepsze to od stania zupełnie bez ubrań. Powoli zanurzyłem się w wodzie. Jason poszedł w moje ślady. Pływaliśmy dobrą godzinę. Syn Zeusa pierwszy wyszedł. Podszedł do ręczników leżących na pobliskim kamieniu i wziął jeden. Byłem pewien, że ich tam wcześniej nie było. Po kilku minutach ja również wyszedłem z wody. Owinąłem się ręcznikiem i poszedłem za drzewo się przebrać. Kiedy zakładałem bluzkę usłyszałem krzyk. Szybko wbiegłem na polanę. Jason siedział na trawie, a nad nim stała Piper. Nie wiem skąd się tam wzięła. Może usłyszała jak otwierałem Jasonowi drzwi i nas śledziła? Widać było, że jest zdenerwowana łagodnie mówiąc.
- Dupek! Nie masz czasu dla swojej dziewczyny, ale dla jakiegoś chłopaka, którego znasz dopiero kilka dni tak?! Już mnie pewnie nie kochasz! - wrzeszczała moja przyrodnia siostra.
- Pipes, to nie tak. Proszę, wysłuchaj mnie. - Jason był wyraźnie spanikowany.
- Nie! Nie wysłucham. Wypchaj się. Zrywam z tobą!
I ruszyła w stronę lasu. Podszedłem do blondyna.
- Jason...
- Zostaw mnie. - przerwał mi chłopak. - W tamtą stronę jest obóz. - i odleciał w przeciwnym kierunku. Nawet nie wiedziałem, że to potrafi.
Zabrałem rzeczy i ruszyłem w stronę obozu.
- Dwie drużyny, niebieska i czerwona. Strumień to granica. W skład niebieskiej drużyny pod dowództwem Hermesa wchodzą domki: Posejdona, Hadesa, Nyks, Zeusa, Hekate, Nemezis, Hypnosa, Apolla i Afrodyty. Czerwona drużyna pod dowództwem Aresa składa się z pozostałych domków. Macie 15 minut na naradę.
Hermes zawołał nas. Ustaliliśmy, że ja, Nico i Jason idziemy szukać flagi. Apollo i kiloro dzieci Afrodyty przeczeszą teran z lewej strony, a Hypnos i kolejne kilkoro od Afrodyty idzie na prawo. Hekate ubezpiecza granicę. Herme8s rozchodzi się po całym polu, a reszta pilnuje flagi. Czyli Nyks, Nemezis i parę od Afrodyty. Postanowili dodać też w okolicach flagi parę osób od Hermesa. Chejron ogłosił, że czas się skończył i czas zaczynać. Ustawiliśmy się na swoich pozycjach i czekaliśmy na start. Usłyszeliśmy głośny dźwięk konchy i ruszyliśmy.
* * *
Samej bitwy opisywać nie będę, bo była strasznie nudna. Oczywiście wygraliśmy, bo jakże by inaczej. Ale opowiadanie o obronie mnie przeraziły. Emma, córka Nemezis opowiedziała mi co się stało. Zaczęło się od tego, że dwójka dzieci od Aresa i trójka od Ateny znaleźli flagę. Po kilku minutach walki Jenny odbiło. Z jej ciała wydobyły się macki ciemności. Dwie owinęły się wokół synów Aresa i cisnęły ich w pobliskie drzewo. Jeden ma złamaną prawą nogę i lewą rękę. A drugi ma złamany kręgosłup. Prawdopodobnie nigdy nie będzie mógł chodzić. Kolejne dwie owinęły się wokół dwóch córek Ateny i potrząsały nimi przez jakieś pięć minut. Po tym wyczynie Jenny zemdlała, a reszta zaatakowała syna Ateny. Podobno dzieciak uciekał z krzykiem. Przynajmniej tak mówi Emma. Cóż, trzeba zapamiętać, aby nie denerwować Jenny.
- Dzięki za wyjaśnienie. - powiedziałem do córki Nemezis. Ta w odpowiedzi uśmiechnęła się do mnie.
* NATHANIEL *
Leżałem na łóżku. Było już po 23, więc wszyscy spali. Ktoś cichutko zapukał do drzwi. Wstałem i podszedłem wejścia.. Ktoś powtórzył pukanie. Otworzyłem drzwi. Stał w nich Jason.
- Siemanko Nate. Chciałem ci jeszcze raz podziękować za pomoc w organizowaniu kolacji. I mam zamiar ci to wynagrodzić. - powiedział chłopak stanowczym głosem.
- Tak? To miło. - poczułem ciarki na plecach. Nie wiedziałem czego się po nim spodziewać.
- Chodź.
Po drodze Jason zaczął rozmowę.
- Wiesz, to miło, że zgodziłeś się pomóc Percy'emu i Nico. Od tamtego czasu nie rozstają się nawet na krok. No, nie licząc posiłków, wiesz, przepisy. - i tak oto dowiedziałem się kilku „przydatnych” rzeczy. Okazało się, że Leo Valdez, od Hefka zerwał z Lou Ellen, od Hekate. Fajnie wiedzieć, że w ogóle ze sobą chodzili. Jutro podobno mają przyjechać koledzy Jasona z obozu rzymskiego. Reyna, Frank, Hazel i Octavian.
Zatrzymaliśmy się na polanie. Nic nie widziałem, oprócz Jasona po mojej lewej, który stał stanowczo za blisko. Zrobiłem mały krok w prawo. Nagle pojawiło się tak jasne światło, że na chwilę mnie oślepiło. Kiedy już się przyzwyczaiłem do jasności, zobaczyłem jej źródło. Były to miliardy małych świetlików. Popatrzyłem na ziemię. Cała była zasłana kwiatami. Do moich nozdrzy wdarł się przyjemny zapach. Odwróciłem się w stronę Jasona i uśmiechnąłem się. Jednak moją uwagę przykuło to co było za Jasonem. Znajdował się tam mały wodospad. Chłopak rzucił mi czerwone kąpielówki.
- Przebierz się za tamtym drzewem. - powiedział.
Poszedłem tam gdzie wskazał. Podczas zakładania kąpielówek, zastanawiałem się, skąd on wiedział jaki rozmiar? I czy przypadkiem wziął mojego ulubionego koloru? I czyżby wiedział, że zawsze marzyłem, aby wykąpać się w wodospadzie? Nie, pewnie nie wiedział. No bo niby od kogo miałby się dowiedzieć? Kiedy wyszedłem zza drzewa, Jason siedział na kamieniu w żółtych kąpielówkach. Przyznam, że czułem się trochę niezręcznie stojąc półnagi przed innym facetem. Przynajmniej lepsze to od stania zupełnie bez ubrań. Powoli zanurzyłem się w wodzie. Jason poszedł w moje ślady. Pływaliśmy dobrą godzinę. Syn Zeusa pierwszy wyszedł. Podszedł do ręczników leżących na pobliskim kamieniu i wziął jeden. Byłem pewien, że ich tam wcześniej nie było. Po kilku minutach ja również wyszedłem z wody. Owinąłem się ręcznikiem i poszedłem za drzewo się przebrać. Kiedy zakładałem bluzkę usłyszałem krzyk. Szybko wbiegłem na polanę. Jason siedział na trawie, a nad nim stała Piper. Nie wiem skąd się tam wzięła. Może usłyszała jak otwierałem Jasonowi drzwi i nas śledziła? Widać było, że jest zdenerwowana łagodnie mówiąc.
- Dupek! Nie masz czasu dla swojej dziewczyny, ale dla jakiegoś chłopaka, którego znasz dopiero kilka dni tak?! Już mnie pewnie nie kochasz! - wrzeszczała moja przyrodnia siostra.
- Pipes, to nie tak. Proszę, wysłuchaj mnie. - Jason był wyraźnie spanikowany.
- Nie! Nie wysłucham. Wypchaj się. Zrywam z tobą!
I ruszyła w stronę lasu. Podszedłem do blondyna.
- Jason...
- Zostaw mnie. - przerwał mi chłopak. - W tamtą stronę jest obóz. - i odleciał w przeciwnym kierunku. Nawet nie wiedziałem, że to potrafi.
Zabrałem rzeczy i ruszyłem w stronę obozu.
***
Po długich oczekiwaniach (tak, napewno) witamy kolejny rodzialik! Byłby wcześniej, ale wyjazd integracyjny, który w ogóle nie integruje musiał zrobić swoje ;-; . Niezapominajcie o konkursie, bo jak na razie dostałam jedno zgłoszenie :3 .
Po długich oczekiwaniach (tak, napewno) witamy kolejny rodzialik! Byłby wcześniej, ale wyjazd integracyjny, który w ogóle nie integruje musiał zrobić swoje ;-; . Niezapominajcie o konkursie, bo jak na razie dostałam jedno zgłoszenie :3 .
Hmm... Zastanawiam się co Percy i Nico robili wtedy w nocy.....
OdpowiedzUsuńSuper rozdział. Czekam na next. <3
Nom, ciekawe xD
UsuńYeah *.* Suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper! :>
OdpowiedzUsuńWeny życzę i pozdrawiam :3 no i na nexta czekam (ty już dobrze wiesz gdzie na niego czekam ;-; )
Wim, wim. Tylko coś mi z pisaniem nie idzie ;-;
UsuńYay, super!
OdpowiedzUsuńSory, mój komentarz będzie mało ambitny ale chora jestem.
Percico <3
Jason i Nate <3 ej, to oni będą Jate <3
Pozdrawiam i weny życzę
Taaak! Jate 4ever! Również pozdrawiam i również weny życzę :3
UsuńCHCĘ WIĘCEJ! :3
OdpowiedzUsuńPo raz pierwszy czytałam ff z tak sporym udziałem Jasona i stwierdzam, że jest GENIALNIE <3
Czekam na więcej :*
Zapraszam do siebie (link masz na moim profilu)
Pfff, Jason 4ever xD . Nie wiem dlaczego, ale mało osób go lubi ;-; . To takie smutne. Na pewno wpadnę XD
UsuńJa tam go lubię xD
UsuńJestem żądna nowego rozdziału!!!!
OdpowiedzUsuńTak długo czekałam na ten ale się opłacało.
Pozdrawiam i życzę weny.
Córka Hadesa Z.B
Również pozdrawiam i dziekuję :3 .
UsuńPs. "Z.B"???