środa, 24 września 2014

Rozdział 7

                                                          * NATHANIEL *
Wstałem o 7.55. Nikogo nie było w domku. Szybko się ubrałem i pobiegłem na śniadanie.
- Ej, zaczekaj! - usłyszałem nieznajomy głos. Odwróciłem się w kierunku z którego powinno dochodzić wołanie. Zobaczyłem biegnącego w moim kierunku chłopaka. Miał brązową burze włosów na głowie i elfie uszy. Był cały usmarowany smarem czy czymś takim. Na sobie miał białą bluzkę i spodnie na szelkach. Chłopak stanął zdyszany obok mnie. - Hej, ty jesteś pewnie Nate? Jason mi o tobie opowiadał. Leo jestem. I mam sprawę, urządzamy dziś imprezkę w domku Percy'ego, ponieważ mieszka sam. Wpadniesz?
- Jasne. Czemu nie. A kto będzie? I o której mam być?
- Fajnie by było, gdybyś był o 22.00. A na imprezce będzie: Percy, Jason, Piper, ty, ja, Rachel, Annabeth, Travis, Connor i Clarisse. Wpadną jeszcze Hazel, Frank, Octavian i Reyna z Obozu Jupiter. A teraz może chodźmy, bo zaraz zaczną jeść bez nas.
Zaczęliśmy biec w stronę jadalni.

***
Reszta dnia minęła szybko. Po śniadaniu była inspekcja domków. Oczywiście mój domek dostał maksymalną liczbę punktów. Później poszedłem na naukę starożytnej greki, Potem kolejno: łucznictwo, zbieranie truskawek, zapasy, obiad, tropienie, czyszczenie zbroi, aż w końcu czas wolny. Poszedłem w tym czasie do domku numer 3, spytać, czy nie pomóc w przygotowaniach do imprezy.
- Ależ nie trzeba, damy sobie radę. Ale dzięki za propozycję. - odparł Percy kiedy byłem już na miejscu. - I dzięki za, no wiesz. Pomaganie Jasonowi ze mną i z Nico. - dodał przyciszonym głosem.
- Nie ma sprawy. - pomachałem mu na pożegnanie.


* PERCY *
Tak naprawdę przydała by się pomoc. Ale byłem sam z Nico i nie chciałem tego zmieniać. Podszedłem do chłopaka, który zajmował się zamiataniem podłogi i przytuliłem go. Obróciłem go twarzą do siebie. Powoli się pocałowaliśmy. Przyparłem go do ściany. Nico objął mnie nogami w pasie. Wsunąłem ręce pod jego koszulkę. Nagle usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Niechętnie odkleiłem się od Nico i poszedłem otworzyć drzwi. Stał w nich Connor. A może Travis? Sam nie wiem, byli identyczni.
- Hejka, mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Przychodzę w sprawie jedzenia i picia. Zastanawiamy się z Connorem co mamy przynieść. - a więc to Travis. - I czy ma być tego dużo. - na jego twarzy zawitał diabelski uśmiech.
- Przynieście co tam chcecie. I ma być dużo. Myślicie, że uda wam się załatwić jakiegoś szampana albo coś w tym guście? - odpowiedziałem tym samym szatańskim uśmiechem.
- Pewnie szefie. - powiedział odchodząc.
Odwróciłem się do Nico.
- To na czym stanęliśmy? - spytałem go.

* JASON *
Nadal przeżywałem rozstanie z Piper. Na kolacji co chwila na nią zerkałem. Ale ta, albo gadała z jej siostrą, albo przesyłała mordercze spojrzenia Nathanielowi. Po skończonym posiłku udałem się na Turniej siatkówki. Niestety dzięki mnie przegraliśmy. Powlekłem się do domku numer 1. Zamiast obozowej koszulki, na imprezę założyłem zwykłą żółtą. Spodnie zostawiłem takie jakie były. Położyłem się na łóżku i zacząłem wpatrywać się w sufit.

***
Na początku imprezy było strasznie nudno. Leo, Connor i Travis fajnie się bawili.. Tańczyli do różnych bzdurnych piosenek i próbowali wciągnąć resztę. Hazel pierwsza się ugięła za sprawą Leo. Potem powoli wszyscy zaczęli się dołączać. Nawet Reyna i Nico. Tylko Octavian i Rachel nie tańczyli. Cały czas gadali ze sobą. Po kilku kieliszkach szampana Leo zaproponował.
- Kto jest za tym, aby zagrać w butelkę na całowanie?!
Wszyscy odpowiedzieli „ja”.
- Ja spasuję. - powiedziała Rachel
- Ja też. - odezwał się Octavian, po czym wrócił do rozmawiania z naszą wyrocznią
- Dobra. Zasady są takie: jedna osoba kręci, na którą osobę wypadnie z nią się całuje w usta przez co najmniej 5 sekund. A jeśli się nie zgodzi musi wykonać mega ośmieszające zadanie na oczach wszystkich. Ale jak dowie się co to za zadanie, to może oczywiście zmienić na pocałunek. Następną kolejkę zaczyna osoba po prawej stronie osoby, która została całowana.- ogłosił Connor
- Kto zaczyna? - krzyknął Travis. Cisza. - Skoro nikt nie chce zacząć, to ten, na którego wypadnie zaczyna. Ja kręcę. - nikt nie zaprotestował. Zakręcił butelką. Wypadło na Percy'ego. Podał mu butelkę. - Kręć. - powiedział po czym wybuchnął śmiechem.
Percy wziął butelkę i zakręcił. Obracała się dość szybko. Aż w końcu wypadło na... mnie. Spojrzałem zażenowany na Percy'ego. Odwzajemnił spojrzenie.
- Oczywiście możesz wykonać zadanie. - podsunął Leo. - Nawet wiem już jakie. Możesz powiedzieć przy wszystkich, na przykład na obiedzie, co wyczyniałeś z Nico.
Percy pobladł, Nico również, chociaż nie wiem jak to możliwe, ponieważ już był blady. Syn Podejdona do mnie podszedł.
- To dla Nico, dobra. - powiedział
- Spoko.
Dotknął moich ust swoimi. W myślach liczyłem sekundy. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć. Szybko oderwałem się od niego i przetarłem usta kawałkiem rękawa. Percy zrobił to samo. Po mojej prawej stronie siedziała Clarisse. Wszyscy popatrzyli na nią.
- Co się gapicie? - warknęła, po czym popatrzyła na mnie i chyba przypomniała sobie zasady. - O nie. - jęknęła.
Wzięła butelkę od Percy'ego i zakręciła. Patrzyłem jak się obraca. Butelka zatrzymała się na Nathanielu.
- No nie. - krzyknęli jednocześnie.
- Ciesz się Clarisse, że to nie dziewczyna. - odezwał się Frank.
Córka Aresa podeszła do Nate. Przez moment bałem się, że go uderzy. Ale ta chwyciła go tylko i pocałowała. Wszyscy zaczęliśmy klaskać, a Clarisse wróciła na miejsce cała czerwona na twarzy.
- Kto następny? - zawołała Hazel.
Po prawej stronie Nathaniela siedziała Annabeth. Zauważyłem, jak Leo i Piper szepczą coś do siebie. Dziewczyna wzięła butelkę od dziecięcia Aresa i gwałtownie zakręciła butelką. Ta kręciła się najdłużej ze wszystkich. Kiedy zobaczyłem na kogo wypadła pobladłem Reyna. Dziewczyna dopiero po chwili zorientowała się co się stało.
- Bogowie, za co? - powiedziała córka Bellony. Kiedy dziewczyny się do siebie przybliżały, zauważyłem jak Leo daje Piper 10 dolców. W końcu się pocałowały. Po pięciu sekundach, wszyscy czekaliśmy aż dziewczyny od siebie odskoczą. Lecz zamiast tego zaczęły się namiętniej całować. Minęły chyba dwie minuty, a one nadal nie przestawały. W końcu Percy wstał.
- Dość. - oznajmił ostro. Annabeth i Reyna nie zwróciły na niego uwagi. Podszedł do nich i spróbował odciągnąć córkę Ateny od przywódczyni rzymskiego obozu.
Wstałem i zacząłem mu pomagać. Kiedy dziewczyny usiadły na swoich miejscach nie odwracały od siebie wzroku.
- Kto ma ochotę potańczyć? - spytał Leo.
Dalej nic nie pamiętam.

* NATHANIEL *
Obudziłem się na łóżku w domku Percy'ego. Usiadłem i rozejrzałem się. Nico i Pery spali obok siebie, dziewczyna z rudymi włosami, chyba Rachel śpiąc trzymała Octaviana za rękę, a Reyna i Annabeth były wtulone w siebie. Leo leżał uwalony na podłodze między Travisem i Connorem, a Hazel i Frank poszli jeśli dobrze pamiętam na spacer i nie wrócili. Clarisse też poszła jakoś wcześnie. Nigdzie nie widziałem Jasona. Poczułem chłód w okolicach piersi i szybko okazało się że nie mam koszulki. Położyłem się i zakryłem kołdrą. Nagle coś mruknęło za mną. Odwróciłem się. Obok mnie spał Jason. Z przykrością stwierdziłem, że on też nie ma koszulki. Zerwałem się z łóżka prawie nadeptując Leo na stopę. Poszukałem swojej koszulki. Kiedy ją znalazłem i założyłem, wybiegłem z domku Posejdona. Pobiegłem w stronę lasu.

* PERCY *

Kiedy już wygoniłem wszystkich z domku zostałem sam z Nico. Chłopak patrzył na mnie ponuro opierając się o ścianę.
- O co chodzi? - spytałem. - O to całowanie z Jasonem? Wiedz, że to dla mnie...
- Nie, nie chodzi o to. - przerwał mi Nico. - Ty ją nadal kochasz. - powiedział smętnie unikając mojego wzroku.
- Ona już dla mnie nic nie znaczy. Naprawdę. Tylko ty się liczysz.
- To czemu przerwałeś im w pocałunku? Gdyby cię to nie obchodziło, pozwoliłbyś, aby dalej się całowały.
- Nico. - zacząłem, ale syn Hadesa wyszedł już z domku. Pobiegłem za nim. Dogoniłem go dopiero przy domku numer 11. Złapałem go za rękę. Przyciągnąłem go do siebie i pocałowałem. To był długi pocałunek. Trwałby jeszcze dłużej, gdyby ktoś nam nie przerwał.
- No, no. Kto by pomyślał Jackson, że ty i Nico? - Clarisse zagwizdała. - Czas ogłosić dobre wieści. Narka. - po czym odeszła wykrzykując na całe gardło „Nico i Percy chodzą ze sobą! Nico i Percy są parą!”
Miałem ochotę przywalić jej w twarz. Nie wstydziłem się naszego związku. Ale sądząc po minie syna Hadesa, nie chciał aby to się stało.
- Chodźmy już. - kiwnął głową.
Odprowadziłem Nico pod domek i zacząłem wracać do swojego. Po drodze chciałem wstąpić do Annabeth, aby zobaczyć co tam u niej. Drzwi było otwarte. Popatrzyłem na łóżko Annabeth. Siedziała tam z Reyną. Chyba się kłóciły. Zauważyłem również, że nie ma nikogo. W pewnej chwili córka Bellony złapała moja byłą dziewczynę, przyciągnęła do siebie i pocałowała. Odszedłem wściekły i skierowałem się do mojego domku.
* * *
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale nie miałam internetu ;-; . I ogólnie dedykuję ten rozdział ( a szczególnie momenty z perspektywy Jasona i ostatnią z perspektywy Percy'ego) Córce Hadesa, z którą „przeżyłam” przezabawne chwile :) .

7 komentarzy:

  1. Jeny, genialne <3<3<3
    Ann jest homo? Omg <3<3<3
    Perci i Nico <3
    Super rozdział, czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Yuri, Yaoi. Wszystko tu jest do cholery xD czekać tyle czasu było warto, podczas pocałunku dziewczyn śmiałam się jak idiotka i tata przyszedł się spytac co mi jest xD Normalnie yuri nie czytam, ale jak ma być przeplatane z percico, to myślę że zdzierżę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Percico, Reynabeth! ^U^ Uszczęśliwiłaś mi życie dziewczyno ;]

    Błagam, tylko niech w końcu Percy odpuści sobie i będzie z Nico w pełni, bo to lekkie uczucie które żywi do Annabeth mnie denerwuje, no ;-;

    Ale tak to pięknie :3

    Zapraszam na mego starego bloga -> percico-is-life-percico-is-the-breath.blogspot.com oraz nowego (na którym jest nie tylko Percico) -> zaczytannej-opowiadan-ksiega.blogspot.com (na razie na nowym blogu nic nie ma, ale szykuję Percico, Leank albo Ryuzaki x Light) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo myślisz że mnie to nie denerwuje? I wybierz Leank!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń