środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 1

                                                             * JASON *
Był słoneczny dzień. Popijałem właśnie koktajl truskawkowy, kiedy moja dziewczyna, Piper, odezwała się.
-Jason, wszystko w porządku? Wydajesz się jakiś nieobecny.
Ech, można powiedzieć, że to prawda. Cały czas myślałem o Nicu. Miną miesiąc od naszej walki z Gają i nadal nikt go nie widział. To ja może zacznę od początku. Jestem Jason Grace, syn Jupitera. Tak, chodzi o tego starego dziada, który siedzi se na olipmie i nawet palcem nie kiwnie, jeśli chodzi o pomoc dla syna. Siedząca naprzeciwko mnie piękność to moja dziewczyna, Piper Mclean, córka Afrodyty. Ta akurat ma farta, bo jej mamusia się nią choć trochę interesuje. Ale dość gadania. Nico skrywa pewien sekret, o którym tylko ja wiem. Mianowicie, zadurzył się w Percym. Jak wygraliśmy z Gają, znikną gdzieś nikt nie wiedział gdzie jest. Martwię się o niego.
A teraz, zamiast go szukać, siedzę z Piper w jakiejś kafejce. Ale cóż, jestem coś winien Pipes. W końcu minęły już dwa lata, odkąd ze sobą chodzimy. Spytałem się Chejrona, czy mogę zabrać moją dziewczynę na spacer. Co dziwne, zgodził się. Wydawał się taki … inny.
- O, Pipes, wypiłaś już – odezwałem się, aby przerwać ciszę. - Idziemy się przejść?
- Jasne, w końcu mi obiecałeś – uśmiechnęła się do mnie.
Zapłaciłem za koktajle i poszliśmy. Przechadzaliśmy się po parku, kiedy wziąłem ją za ręce i pocałowałem. To był cudny pocałunek. Pewnie stalibyśmy tak bez końca całując się, gdybyśmy nie usłyszeli krzyku. Odkleiliśmy się od siebie i popatrzyliśmy w kierunku, z którego dochodził wrzask. Zobaczyłem chłopca, na oko czternaście lat, który uciekał przed … dwoma cyklopami. Większość przechodniów patrzyła przez chwilę na małego człowieczka uciekającego przed potworami, by później się odwrócić i podążyć we własnym kierunku. Pewnie widzieli zamiast cyklopów jakieś dwa psy czy coś w tym guście. Pipes zdusiła okrzyk zdziwienia. Wyciągnąłem monetę i podrzuciłem do góry. Już po chwili trzymałem miecz z cesarskiego złota.
- Piper, zabierz gdzieś chłopca, ja zajmę się cyklopami – powiedziałem. - Ej, durnie! Tutaj. – krzyknąłem do cyklopów.
Odwrócili się i zaczeli do mnie iść zapominając o chłopcu. Kątem oka, widziałem jak Pipes podbiega do małego i sprawdza czy nic mu nie jest. Super, a teraz ja mam na głowie dwójkę cyklopów. Obaj wyglądali paskudnie i jeszcze gorzej pachnieli. Jeden miał na sobie tylko małą przepaskę biodrową, która ledwo zakrywała mu, no, wiecie co. I do tego miał damskie gacie na głowie. Rzygać mi się chciało. Drugi był lepiej ubrany. Miał białą poszarpaną bluzkę i za małe, czarne dresy. Postanowiłem nazwać ich Pan Golizna i Jednooki Dres.
Podniosłem miecz i ruszyłem do przodu. Podbiegłem do tego pierwszego i wbiłem mu miecz w stopę. Myślę, że bardziej go to rozwścieczyło niż zabolało. Przywołałem piorun, który trafił w Jednookiego i zwalił go z nóg. Uśmiechnąłem się, kiedy usłyszałem, jak Piper, próbuje rozkojarzyć Pana Goliznę, wykrzykując różne dziwne rzeczy. Ja w tym czasie, podbiegłem do Dresa i próbowałem mu wbić miecz w rękę, ale on tylko mnie odepchną. Wstał i ruszył ku Pipes i chłopcu, który chyba zemdlał, bo leżał bezwładnie na ziemi. Pan Golizna również ruszył ku nim. Córka bogini miłości zaczęła desperacko machać nożem w te i we w te nadal próbując rozkojarzyć Pana G. I po raz kolejny w dzisiejszym dniu usłyszałem krzyk. Ku nam biegła jakaś dziewczyna ze sztyletem w ręku. Zamachnęła się i zanim zdążyłem cokolwiek zrobić rzuciła sztylet. Musiała dużo trenować, ponieważ trafiła w sam środek głowy Jednookiego Dresa, który stał tuż nad Piper, która miała strach w oczach. Cyklop rozpłyną się w powietrzu. Pan Golizna, wglądał na bardzo zdezorientowanego. Wykorzystałem chwilę nieuwagi podbiegając do niego i przecinając mu nogę. I po cyklopach nie został ani jeden ślad. Pipes rzuciła się ku chłopcu, wyciągając trochę ambrozji. Poczułem lekkie uczucie zazdrości. Przyglądałem się, jak moja dziewczyna zajmuje się tym chłopakiem, kiedy podeszła do mnie ta dziwna kobitka od sztyletu. Mogła mieć jakieś osiemnaście lat.
-Yyyyy, hej. - powiedziałem. - Gdzie się nauczyłaś tak świetnie rzucać sztyletem?
Posłała mi mordercze spojrzenie i poszła do chłopca. Ach te kobiety, nikt ich nie zrozumie.
Po chwili wahania też podszedłem to tej trójki. Odciągnąłem na chwilę Pipes.
-Trzeba ich zabrać do obozu. - oznajmiła.
Przytaknąłem. Wspominałem już o co chodzi z tym obozem? Nie? To teraz wyjaśnię. Obóz Półkrwi, to takie miejsce, gdzie ludzie tacy jak my, czyli dzieci bogów greckich, możemy żyć bezpiecznie (jeśli tak się da w ogóle). Patrzyliśmy sobie przez chwilę w oczy, kiedy nagle usłyszeliśmy huk, popatrzyliśmy w stronę tamtej dwójki. Dziewczyna leżała nieprzytomna obok chłopca. Podbiegliśmy do niej z przerażeniem w oczach. Kiedy do naszych uszu doszedł dźwięk głośnego burczenia.
-Czyżby zemdlała z głodu? - spytałem Pipes. Ta wzruszyła tylko ramionami. - Ty weź chłopca, ja wezmę dziewczynę. - powiedziałem podnosząc nieznajomą.
Piper wzięła chłopca na ręce. Przy wykonywaniu tej czynności kilka kosmyków włosów opadło jej na twarz. Czy wspominałem już, że jest piękna?
-A zapowiadał się taki piękny dzień. - westchnęła Piper.
Po tych słowach ruszyliśmy do obozu.

                                                          * * *
Hejoł. Przybywam z misją zaśmiecenia internetu moją piękną znajomością języka polskiego!!

8 komentarzy:

  1. AGH! Są dwie możliwości: albo mi usunęło kom. albo mi się nie wyświetla, więc dla pewności napiszę jeszcze raz.. od nowa ;_;


    Cóż, jest dość późno, więc nie będę się rozpisywała na temat tego jak wciągający był 1 rozdział więc przejdę do sedna: KIEDY NEXT?!?!? Są wakacje, więc większość bloggerek robi sobie przerwę od pisania i jakoś nudno w tych internetach... Ostatnimi czasy szukałam też jakiegoś "świeżego" bloga abym nie musiała nadrabiać nie wiadomo jakiej ilości postów... Tak więc życzę weny, czekam na kolejny rozdział, i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny rozdział będzie za jakieś 5-6 dni. Dziękuję i ja też podrawiam :D

      Usuń
  2. Córka Aresa wita!
    Ja jestem wszędzie ;-;
    Dobra, ominę tą część w której rozwodzę się nad tym jaka to jestem nienormalna i przejdę od razu do rozdziału.
    Żadnych poważnych błędów nie wyłapałam (nie wyłapałam żadnego), a drugi raz nie chce mi się czytać i ich szukać xD
    Nie wiem do czego mogę się przyczepić... (do długości ;-;)
    Krótko mówiąc jest spoko i czekam na więcej!

    Czitująca Córka Aresa pozdrawia i prosi o wyłączenie weryfikacji obrazkowej -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, trochę krótkie. Następne rozdziały będą troche krótsze, ale postaram się od 6 rozdziału robić dłuższe xD . Ja również pozdrawiam i weryfikacja obrakowa wyłączona :D

      Usuń
  3. Wow ;) Masz talent :))) Czekam na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ajajajaj, to jest po prostu świetne! ^-^
    lecę czytać drugi rozdział~

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne opisy, styl pisania, kreacja postaci. Zapowiada się naprawdę fajnie :D

    OdpowiedzUsuń