piątek, 24 października 2014

Rozdział 10

                                                                 * NICO *
Obudziłem się w jakimś dziwnym miejscu cały obolały. Nie widziałem nic. Po prostu ciemność. Nagle usłyszałem głośny rechot.
- No proszę. Syn Hadesa, chłopak sławnego Perseusza Jacksona jest uwięziony i bezbronny. Od razu mówię, nie radzę ci się teleportować cieniem. Źle ci to zrobi. - powiedział jakiś głos.
- Gdzie jesteś? Pokaż się!
- Myślę, że przez najbliższy czas mnie nie zobaczysz. - to coś z czym rozmawiałem, musiało ujrzeć zdziwienie na mojej twarzy, ponieważ usłyszałem głośny śmiech. - Tak młody di Angelo, oślepłeś.

* NATHANIEL *
Wpatrywałem się bacznie w córkę Hadesa. Wykonała ruch. Czyli jednak naprawdę to zrobiła. Jest teraz o krok od zbicia mojego króla, ale za to odsłoniła swojego. Jakby ktoś się nie zorientował, to ja i Alex graliśmy w bardzo długą partię szachów. Lecz przerwał ją nam Jason wpadając do domku Hadesa. Za nim stała naburmuszona Ania. Pewnie boski rodzic jej nie uznał.
- O co chodzi? - ciszę przerwała Tsuna
- Chejron poprosił mnie abym pomógł przy przygotowaniach do corocznej imprezy. - wypalił.
- I?
- I pomyślałem, że możecie mi pomóc.
Wymieniliśmy z Tsuną zaniepokojone spojrzenia.
- W sumie czemu nie? - odezwałem się niepewnie.
- To idziemy! - krzyknął z entuzjazmem i chwycił mnie i Alex za rękawy swetrów i pognał na plaże. Ania wlekła się za nami mamrocząc coś o bogach ignorantach.

***
Kiedy przygotowania dobiegły końca podszedłem do Ani, która z naburmuszoną miną siedziała w cieniu drzewa.
- Mogę się dołączyć? - spytałem.
Ta tylko spojrzała na mnie z pode łba i wzruszyła ramionami. Usiadłem więc obok niej i zacząłem gapić się w niebo. Z tej okazji odwołano nam wszystkie zajęcia. Przez plażę ciągnął się wielki stół, na którym stały przeróżne przekąski. Nie wiem jak, ale w powietrzu latały kule dyskotekowe. Pewnie robota dzieci Hekate. Po piasku walały się różnokolorowe serpentyny. Zamierzaliśmy później wypuścić balony na wodę. Może tak nie brzmi, ale widok był dość dziwaczny. W duchu cieszyłem się, że nie ma Nico i Percy'ego. Byliby pewnie w środku zainteresowania.
- Czemu siedzisz sama? - zacząłem rozmowę.
- Już nie sama. - odwarknęła.
Westchnąłem.
- Mogę wiedzieć o co ci chodzi? Staram się być miły.
- No to przestań! Idź podręczyć ko... - nie dokończyła, ponieważ przed nami pojawiła się para ludzi.
Kobieta była najpiękniejszą osobą jaką kiedykolwiek widziałem. Miała na sobie białą tunikę. Kręcone blond włosy sięgały jej łopatek. Mężczyzna zaś był przystrzyżony na żołnierza. Zza czarnych okularów przeciwsłonecznych połyskiwały niebezpiecznie płomienie. Miał wojskowe spodnie i bluzkę, a kurtka była czarna. Wstałem.
- Mamo. - wyjąkałem. Ta uśmiechnęła się i kiwnęła głową. Później wzbiła wzrok w Anię.
- I ty wstań córo moja.
Co!? Ania jest moją siostrą? Nigdy bym się tego nie spodziewał! Widać ją też zatkało.
- No wstawaj! - krzyknął facet. Ania zerwała się na równe nogi. - Powinnaś czuć się zaszczycona. Odwiedzają cię rodzice niewdzięczna dziewucho! Zeus łaskawie się zgodził abyśmy cię odwiedzili.
- R-rodzice? - Ania patrzyła się zdziwiona na parę.
- Tak. - odpowiedziała łagodnie Afrodyta. - Jesteś córką moją i Aresa. Tak naprawdę nazywasz się Alice. Jesteś boginią homoseksualistów. - po tych słowach zniknęła z Aresem.
- Eee, czy mam się kłaniać przed siostrą przyrodnią? - ta spiorunowała mnie wzrokiem. - Chodźmy do Chejrona. - ruszyłem w kierunku Wielkiego Domu, lecz poczułem jak Ania łapie mnie za rękę.
Popatrzyłem na boginię. Głowę miała opuszczoną.
- Nie.
- Ale...
- Powiedziałam nie! - krzyknęła.
- Dobrze. - odparłem. Nagle coś mnie tknęło. - An... znaczy się Alice, jak myślisz, umiesz posługiwać się czaromową jak Drew? - ta wzruszyła ramionami.
- Możemy spróbować. - uśmiechnęła się złośliwie. - Wsadź sobie do buzi swoją stopę.
Nie wiem jak to się stało, ale nagle siedziałem na trawie i ssałem swoją stopę.
- Dobra, wstań. - powiedziała próbując opanować śmiech. - I wyjmij już tą stopę z buzi.
Kiedy już stałem normalnie przybliżyłem się do Ani i nachyliłem lekko głowę. Nasze twarze były oddalone od siebie o kilka centymetrów.
- Nate! - usłyszałem wołanie Jasona. Szybko odsunąłem się od Alice. - Nate, tutaj jesteś. - chłopak stanął zdyszany obok mnie. - Hej Ania. - rzucił w stronę zdumionej dziewczyny, po czym zwrócił się do mnie. - Potrzebują cię w domku Afrodyty.
- O co chodzi?
- Nie mam pojęcia.
- Ok, dzięki. Pa! - powiedziałem i pobiegłem w stronę domku 11.

* PERCY *
Po kilku godzinach wędrówki po tropie wielkiego gluta urwały się ślady. Wylądowaliśmy na jakimś pustkowiu. Zakładam, że jakieś większe miasto jest oddalone o 25 kilometrów. Jenny siedziała bezradnie na trawie, a ja krążyłem wokół niej zaniepokojony. Ciszę przerwała córka Nyks.
- Percy widzisz to? - wskazała ręką na pobliskie wzniesienie.
- No, pagórek. I co w nim takiego nadzwyczajnego? - Jenny przewróciła oczami.
- Nie chodzi mi o pagórek, tylko o tą granatową poświatę.
Wytężyłem wzrok.
- Nic nie widzę.
- Idziemy tam. - lecz powiedziawszy to wbiła wzrok w powietrze za mną, a w jej dłoni zmaterializował się miecz.
Kolejna przydatna moc córki Nyks. Potrafi stworzyć z ciemności mega ostry miecz, który się rozpływał tak jak jej domek. Wyciągnąłem Orkan i odwróciłem się. Przede mną stał ten sam potwór, który porwał Nico. Podbiegłem z krzykiem do gluta i wbiłem miecz w jego cielsko. Ten tylko spojrzał na mnie i uformował ze swojego ciała rękę, która uniosła mnie ku górze. Machałem mieczem na prawo i lewo, ale przedmiot nic nie robił glutowi. Ostatnie co pamiętam to krzyk Jenny.

* NICO *
-
Nico? - usłyszałem głos w ciemności. - Nico to ty?
- Leo? Gdzie jesteś? Podejdź do mnie. - po chwili poczułem na swojej dłoni ciepły uścisk. - Leo gdzie jesteśmy?
- Nie wiem. Znajdujemy się w jakimś pokoju. Nie ma żadnych okien ani drzwi. Tylko łóżko.
Westchnąłem.
- Jest tu jakiś cień?
- Nie. W pokoju jest jasno, ale nic nie rzuca cienia. Nawet my.
Nagle usłyszałem głośny jęk.
- P-Percy. Co ty tu robisz? - zapytał Leo.
- Skąd mam to wiedzieć. Zaatakował nas wielki glut i straciłem przytomność. - odezwał się syn Posejdona.
Wstałem i ruszyłem w stronę głosu.
- Percy gdzie jesteś?
Nagle poczułem jak ktoś wtula się w moje ciało.
- Tutaj Nico. Tutaj.
Nasze usta znalazły się na chwilę. Lecz nasza radość nie trwała długo, bo usłyszeliśmy głośny śmiech.
- W końcu wszyscy są!
- Czego od nas chcesz? - krzyknął Leo.
- Nie martwcie się, nie zrobię wam krzywdy. Mam dla was jedno zadanie.
- Jakie?
- Kochajcie się!!!
- Cooo!? - wrzasnął Leo. - Niby jak mamy to zrobić? Poza tym Nico jest ślepy, a Percy w fatalnym stanie.

I nagle stała się światłość. Powoli zaczynałem widzieć zarysy postaci. Kiedy już wszystko dobrze widziałem mocno wtuliłem się w ramie Percy'ego.
- Po co mamy to robić? Jaka korzyść z tego płynie? - zawołałem.
- Korzyść? Nijaka. Ale kocham czasami sobie tak popaczeć, więc do dzieła! Wasza koleżanka też sobie przy okazji popatrzy.


***
Czasem siadam sobie wygodnie na krześle, czytam to co napisałam, i tak sobie myślę "Kurde, co to jest?! " i ogólnie takie jedno wielkie wtf. I przepraszam, że nie było posta tydzień temu, ale zostałam CHWILOWO odcięta od internetu. 

14 komentarzy:

  1. Ymmmm tak rozdzial okej, na tym zakoncze XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem spłoszona. Normalnie takie ogólne kochajmy się!!!!
    Rozdział genialny.

    OdpowiedzUsuń
  3. O Bogowie!
    Mmm.. Pisz dalej, ja poczekam XD
    Czytając to nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać czy to i to.
    To jest tak bardzo dziwne XD
    Czekam na kolejny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płakaj, płakaj, za to że tak zanieczyszczam internet :') .

      Usuń
    2. Zanieczyszczać to złe słowo..
      Ja chętnie poczytam..
      Kojarzy mi się to z Trudnymi Sprawami XD
      " Nico Di Angelo, Perseusz Jackson i Leo Valdez
      Problem : Zostali zmuszeni do seksu grupowego."
      Tak bardzo zryty mózg XD

      Usuń
    3. Trudne Sprawy zawsze spoko xDD . I jeszcze Jenny została zmuszona dogapienia się na to xD

      Usuń
  4. "- Tak. - odpowiedziała łagodnie Afrodyta. - Jesteś córką moją i Aresa. Tak naprawdę nazywasz się Alice. Jesteś boginią homoseksualistów. - po tych słowach zniknęła z Aresem." Kurwa Ania moją siostrą xDD Nie Alice. ANIA! Polisz język pienkna jenzyk! Mam kolejnom siostrem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam od dawna widziałam podobieństwo między tobą a Anią xD .

      Usuń
    2. Wut? Wut? Kto? Ja? ;w; XD
      A Alice lepsze niż pospolite imię jakim się odznaczam xD

      Usuń
  5. Powim tak, bo moje zdanie masz na bieżąco... to mnie wcześniej rozjebało xD Rozjebało mnie kiedy wróciłam do tego później xD I rozjebało mnie teraz xD Łącznie z boginią homosiów jak i z "Kochajcie się" xDDDD

    I tak, CZEKAM NA NEXTA! ;w;

    OdpowiedzUsuń